W mojej pamięci na zawsze zapisało się wspomnienie starej, zniszczonej koperty ze zdjęciami, ukrytej głęboko w szufladzie toaletki w domu moich dziadków. Fotografie pochodziły z czasów wojny. Przedstawiały mojego dziadka – Bolesława Gajewskiego w wojskowym mundurze, ale nie tylko. Kryły w sobie również sceny obozowe, kadry z przedstawień teatralnych czy prób orkiestry – obrazy, które zupełnie nie pasowały do mrocznej wizji wojny, jaką znamy z filmów fabularnych czy dokumentów o II wojnie światowej. Odkąd pierwszy raz odkryłem te fotografie, pragnąłem poznać historię ich powstania. Niestety, byłem wówczas zbyt młody, by zapytać o to samego dziadka, który zmarł w 1996 roku. Od mamy dowiedziałem się jedynie, że niechętnie wracał wspomnieniami do tamtych lat, a większość osobistych pamiątek spalił po powrocie z niewoli. Zostały właściwie tylko te zdjęcia – jedyny, namacalny dowód wojennych losów Bolesława Gajewskiego.
Koperta przez długie lata spoczywała w zapomnieniu. Dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku postanowiłem rozwiązać tę rodzinną zagadkę i sprawdzić, czy na podstawie ocalałych kadrów oraz dokumentów z archiwów zdołam odtworzyć wojenną drogę mojego dziadka. Na odwrotach niektórych odbitek dostrzegłem wyblakłe pieczątki: Stalag X A, Oflag X C, Oflag X A. Te surowe oznaczenia obozów jenieckich stały się punktem wyjścia. Kluczowe informacje i potwierdzenia uzyskałem z instytucji w kraju i za granicą: z Centralnego Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu, Instytutu Pamięci Narodowej (w tym z bazy programu straty.pl), Wojskowego Biura Historycznego, Muzeum w Dobiegniewie oraz Muzeum Obozu Sandbostel. Niezwykle cenna okazała się pomoc Arolsen Archives, skąd otrzymałem cyfrową kopię karty ewidencyjnej (Personalkarte II) dziadka z okresu jego ciężkiej pracy przymusowej.
Prawdziwym przełomem było jednak rozszyfrowanie odręcznej dedykacji na portrecie polskiego oficera. Był nim Marian Węclewicz – podpułkownik Wojska Polskiego i powstaniec wielkopolski. Ślad ten doprowadził mnie do unikalnych wspomnień Aleksandra Sałackiego opisanych w książce „Jeniec wojenny nr 335”. Autor odtworzył w niej realia obozowe z Itzehoe, Sandbostel czy Lubeki, przywołując sylwetki współwięźniów. Wśród nich opisał właśnie Mariana Węclewicza, który w obozie pełnił funkcję dowódcy tzw. kompanii ordynansów. W jej skład wchodziło kilkudziesięciu jeńców – szeregowych i podoficerów – wykonujących prace pomocnicze w obozowej kuchni, pralni czy paczkarni. Jednym z tych żołnierzy był mój dziadek, kapral Bolesław Gajewski. To dzięki temu jego losy na chwilę splotły się z historią podpułkownika Węclewicza. Odkrycie to zaowocowało nawiązaniem kontaktu z dyrektorem Muzeum w Gostyniu – p. Robertem Czubem. Pod koniec 2021 roku doszło do wyjątkowego spotkania, w którym wzięła udział moja mama Barbara oraz moje ciocie, Emilia i Aniela – córki Bolesława Gajewskiego. Podczas tej wizyty przekazaliśmy do zbiorów muzeum oryginalną, historyczną fotografię przedstawiającą Mariana Węclewicza i mojego dziadka w obozowej rzeczywistości.
Wszystkie zebrane na przestrzeni lat puzzle i okruchy informacji wymagały w końcu należytego uporządkowania oraz podsumowania. Stąd zrodził się pomysł na stworzenie tego cyfrowego archiwum. Pragnę w nim przedstawić wojenną odyseję Bolesława Gajewskiego – jego drogę od wyruszenia na front w obronie Ojczyzny, przez codzienność i trudy jenieckiej niewoli, aż po szczęśliwy powrót do domu. Obok historycznego kalendarium umieściłem tu skany wszystkich 35 ocalałych fotografii – zarówno w ich surowej, oryginalnej formie, jak i w wersjach cyfrowo pokolorowanych – a także dokumenty odnalezione w rodzinnych szufladach oraz pozyskane z międzynarodowych archiwów.
Całość tej pracy dedykuję mojej najbliższej rodzinie. Niech to archiwum stanie się integralną częścią naszego historycznego dziedzictwa, do którego w przyszłości sięgać będą kolejni potomkowie Bolesława Gajewskiego – w tym dzieci mojego brata Marka: Lilka, Mikołaj i Adam, oraz mój syn Tadeusz.
Bolesław Gajewski (rocznik 1910, z zawodu murarz) zostaje zmobilizowany i trafia do 7. Kolumny Sanitarnej, wchodzącej w skład Armii „Poznań”.
Bierze udział w bitwie nad Bzurą. Wraz ze swoimi oddziałami przemieszcza się przez Puszczę Kampinoską w kierunku Warszawy.
Zostaje wzięty do niewoli na obrzeżach Puszczy Kampinoskiej lub przedmieściach Warszawy, w rejonie zamykającego się niemieckiego okrążenia.
Trafia do obozu Stalag X A Schleswig, gdzie zostaje zarejestrowany jako jeniec i otrzymuje numer XA 1773. Stamtąd, w krótkim czasie, trafia do obozu bazowego Stalag X B Sandbostel w północnych Niemczech.
Zostaje skierowany do ciężkiej pracy przymusowej jako jeniec-murarz (Maurer) w komandzie roboczym na nadmorskim poligonie wojskowym Putlos (nad Bałtykiem).
Z racji statusu podoficerskiego (kaprala) Bolesław Gajewski kończy pracę na poligonie i zostaje przeniesiony do struktur ordynansów (pomocników oficerskich) w Okręgu Wojskowym X, służąc bezpośrednio u boku porucznika Mariana Węclewicza. 19 września 1941 roku, dokładnie w drugą rocznicę dostania się do niewoli, por. Węclewicz wręcza mu w obozie Sandbostel (będącym centrum administracyjnym okręgu) swoje pamiątkowe zdjęcie z osobistą dedykacją, co dokumentuje początek ich wspólnej drogi przez kolejne oflagi (Itzehoe, Lubekę, aż po Woldenberg). W obozie w Lubece kwitnie życie kulturalne: organizowane są teatrzyki jenieckie oraz orkiestra obozowa.
Następuje relokacja jeńców. Bolesław Gajewski wraz z grupą oficerów zostaje przeniesiony z Lubeki na wschód – do Oflagu II C Woldenberg (Dobiegniew), gdzie przebywa do 1945 roku.
W obliczu nadchodzącej ofensywy radzieckiej, Niemcy rozpoczynają ewakuację Oflagu II C Woldenberg. Jeńcy są pędzeni w pieszych kolumnach na zachód, na teren rdzennych Niemiec.
Na zachodzie Niemiec kolumna jeniecka doczekuje ostatecznego wyzwolenia przez wojska alianckie (brytyjskie).
Po uporządkowaniu sytuacji w powojennej Europie, kapral Bolesław Gajewski podejmuje decyzję o powrocie do domu, do żony Marianny w Honoratce pod Koninem.
Dokument ten zawiera odręcznie wpisane dane osobowe:
Tego typu formularze (z charakterystycznym paskiem z numerami od 1 do 29 na górze służącym do szybkiej selekcji lub oznaczania statusu) były powszechnie stosowane przez niemiecką administrację i urzędy pracy (Arbeitsamt) w okresie II wojny światowej do rejestracji i kontrolowania siły roboczej, w tym robotników przymusowych oraz jeńców wojennych skierowanych do pracy.
W dolnym lewym rogu widoczne jest oznaczenie nakładu druku („20 000. 8. 35.”), co sugeruje, że sam wzór formularza pochodzi z sierpnia 1935 roku.
Na rewersie, w prawym górnym rogu, widoczna pieczątka "Truppenübungsplatz Putlos". To pieczątka niemieckiego poligonu wojskowego Wehrmachtu położonego w Szlezwiku-Holsztynie (północne Niemcy, nad Morzem Bałtyckim). Wskazuje ona na miejsce zatrudnienia. W czasie II wojny światowej na terenie i w okolicach tego poligonu funkcjonowały komanda pracy (Arbeitskommandos), w których wykorzystywano przymusową pracę jeńców wojennych oraz robotników cywilnych. Ta pieczątka jednoznacznie wiąże kartotekę z tamtym rejonem.
Pieczęć VERKARTET ERH. IN 1992/93 V. PCK WARSCHAU (w lewym dolnym rogu): niemiecka adnotacja urzędowa oznaczająca „wprowadzono do kartoteki” oraz "Otrzymano w latach 1992/93 z Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie".
Karta dotyczy rozliczeń finansowych. Można z niej odczytać następujące informacje:
Informacje wojskowe i zawodowe:
Druga strona dokumentu (rewers) służyła do rejestrowania zarobków przymusowych oraz pobytów w szpitalach lub izbach chorych. Można z niej odczytać następujące informacje:
W lewym dolnym rogu pieczęć VERKARTET ERH. IN 1992/93 V. PCK WARSCHAU - niemiecka adnotacja urzędowa oznaczająca „wprowadzono do kartoteki” oraz "Otrzymano w latach 1992/93 z Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie".
Oficjalne zaświadczenie wydane przez Centralne Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu.